Ja i bilety:
A później poszłam z koleżankami na okonomiyaki. Jak na pierwszy raz to poradziłyśmy sobie całkiem znośnie według mnie. Było smacznie a o to przecież chodzi. Wyglądało to mniej więcej tak:
Pycha!
Potem jeszcze tylko godzinka karaoke z Karoliną i powrót do domu, bo dzisiaj miałam test ze znaków i się musiałam trochę do niego pouczyć. Cóż mogę powiedzieć o tym teście. Nie był jakoś specjalnie trudny, ale podobno, żeby zaliczyć trzeba zdobyć 85%, więc szanse, że zdam są bardzo bliskie zera niestety. Ale szczerze mówiąc to już się tym nie przejmuje. Znaków tak czy siak uczę się codziennie, bo tutaj gdzie się nie spojrzy się je widzi. Sama czuję, że się ich już sporo nauczyłam, więc luz.
A za chwilę biorę się do pisania zaległego wypracowania, bo cały tydzień nie mogłam się do niego zabrać. Mam nadzieję, że dzisiaj się zmobilizuję i je skończę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz