Oczywiście życie na drugim końcu świata nie jest usłane różami i jest tutaj wiele problemów, głównie związanych z różnicami międzykulturowymi, ale dzięki temu, że przez pięć lat non-stop starałam się dowiedzieć jak najwięcej o Japonii, jestem w stanie akceptować wszystko co mnie tu spotyka.
A chyba największym moim szczęściem z tego wyjazdu są cudowni ludzie, których tu poznałam. Śmieszne jest, że musiałam pojechać taki kawał drogi, żeby zaprzyjaźnić się z Niemką czy Francuzem. Bo Koreańczycy to już oddzielna historia. :)
A a propos przyjaciół, to z nimi wiąże się największa wada wyjazdów za granicę, czyli rozstania. :( W poniedziałek po raz ostatni widziałam się z Toshiko. Przed moimi zajęciami umówiłyśmy się w Akihabarze, żeby kupić jej DVD z Nodame Cantabile, moją ulubioną japońską dramą, która Toshiko też się bardzo spodobała. Niestety kiedy ją znalazłyśmy to okazało się, że kosztuje 25000 jenów (prawie 900zł), więc musiałyśmy zrezygnować z zakupów. Ja nie wiem kogo stać na takie wydatki. Bogu niech będą dzięki za Internet. :P
W każdym bądź razie strasznie nam było smutno, że już się więcej nie zobaczymy w Japonii i oczywiście mamy zamiar się spotkać w Europie jak najszybciej. I cały czas do siebie mailujemy. Nasze ostatnie wspólne zdjęcie:
To był poniedziałek. Natomiast we wtorek miałam okazję udać się jako "modelka" do manicurzystki, żeby mi zrobiła tipsy! Moje pierwsze tipsy z prawdziwego zdarzenia!! Całe szczęście nie są jakoś ekstremalnie długie, dlatego jestem w stanie bez problemów używać laptopa i komórki. A skąd ja się tam wzięłam? Otóż córka przyjaciółki Mamy-san jest manicurzystką i przygotowuje się teraz do egzaminu z nakładania tipsów. Biedna już trzy razy oblała ten egzamin, ale się nie dziwię, bo robota łatwa nie jest. W każdym bądź razie miałam okazję udać się do wypasionego salonu i mieć zrobione tipsy, które tutaj kosztują ponad 350zł, kompletnie za darmo. :)) Swoją drogą ceny w tym kraju nadal mnie przerażają. Ja bym w życiu nie wydała 350 zł na coś tak trywialnego jak paznokcie. No chyba, że na własny ślub. Ale żeby na co dzień? Chore, chore. Wypasiony salon był oczywiście w wypasionym centrum handlowym pełnym markowych sklepów. Powiem Wam szczerze, cieszę się, że Polska nie jest bogatym krajem. Takie miejsca jak to bardzo mnie przygnębiają. Pogoń za pieniądzem i za luksusem osiągnęła w Japonii bardzo niepokojący rozmiar. Może obecny kryzys gospodarczy jakoś otworzy oczy Japończykom i zrozumieją, że poza ładnymi ubraniami i kosmetykami na świecie jest wiele innych atrakcji, którym warto jest poświęcić uwagę.
Jakiś moralizatorski się ten post zrobił, ale co tam. :P Raz na miesiąc mam prawo się powymądrzać na własnym blogu. Szkoda tylko, że nikomu nie chce się komentować moich złotych myśli. :P Bo dobrze wiem, że wszyscy pilnie czytacie moje historyjki. ;)
urszula mówi, krzyczy i pisze,że jej też tęskno!
OdpowiedzUsuńomg 350zł za paznokcie toż to szaleństwo~! @.@
OdpowiedzUsuńnie no ceny zabijają odbiło im poważnie na tym punkcie tej >.>
no a wyjazdy są bardzo edukacyjne zgadzam sie~~ ^^V