Powoli zaczynam tracić wiarę w to miasto jeśli chodzi o Internet. Ledwo co się dowiedziałam, że w szkole można korzystać z sieci kiedy się chce i ile się chce to jednak się okazuje, że to nieprawda. Dzisiaj przyjechałam półtorej godziny wcześniej na zajęcia, umówiłam się z rodzicami na skypie i co się okazuje? Że sala z Internetem jest teraz zajęta i nie można z niej korzystać! Jakby nie mieli gdzie robić spotkań. Już mnie cholera bierze. Aby odreagować poszłam na spacer do najbliższego parku jaki mi się udało znaleźć i co? Tutaj nie ma ani jednej sieci! Nawet sieci z zabezpieczeniami nie ma. A siedzę tuż pod Nippon Budokan, czyli takim wypasionym stadionem, gdzie są wszystkie najważniejsze mecze baseballu i chyba też jakieś duże koncerty. Po prostu nie wierzę! W parku jest przynajmniej trochę cienia i ławki, towar wyjątkowo deficytowy w Tokio. Może nie w całym Tokio, ale póki co we wszystkich dzielnicach, w których byłam nie ma miejsca, żeby posiedzieć na powietrzu. Coraz bardziej zaczynam tęsknić za Warszawą. Chyba jak wrócę to pierwszy tydzień przesiedzę we wszystkich możliwych parkach warszawskich, żeby sobie odbić tutejszy niedobór zieleni i powietrza.
Więc ostrzegam Was, moi Drodzy, jeśli wydaje Wam się, że Japonia do XXVI wiek jeśli chodzi o technologię, to Internet jest kilka lat w tyle za Polską. Mam tu na myśli dostępność. Bo żeby w sieciowej kawiarni z Internetu można było korzystać max przez 10 minut to się mi w głowie nie mieści. Ale jak już Internet jest to śmiga jak szalony oczywiście. Co tylko bardziej mnie irytuje.
***
No nie wierzę. Przyszłam teraz (po zajęciach) to sali z Internetem i co? Okazuje się, że jak chcę skorzystać z Internetu na własnym laptopie muszę poczekać aż jakiś komputer zrobi się wolny, wyciągnąć z niego kabel sieciowy i podłączyć dopiero swojego laptopa. Do tego kabel jest tak krótki, że ledwie jestem w stanie teraz pisać. Ciekawe czy uda mi się wrzucić wszystkie posty w takich warunkach.
***
Stał się cud! Udało mi się wszystko zupdate'ować. Pierwszy raz piszę na tym blogu w czasie rzeczywistym. xD Przedziwne uczucie. Ale może jeszcze kiedyś mi się to uda. Teraz już kończę, bo czas wracać do domu na obiad.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz