A może jednak z?
Niestety zgodnie z naszymi obawami dzisiejszy pokaz fajerwerków w Adachi został przełożony. Co gorsze został przełożony na jutro, więc nie ma szans, żebyśmy poszli. Ale nie ma co się załamywać - jeszcze wiele pokazów przede mną, bo sezon się dopiero zaczyna.
Ogólnie byłam jakaś mało przytomna dzisiaj na zajęciach, bo w nocy nie mogłam spać, nie wiedzieć czemu. I do tego dziś był ostatni dzień Toshiko w szkole. A jak Suzuki-sensei sprawdziła na swoim iPhonie, że fajerwerków brak, to nastrój zepsuł mi jeszcze bardziej. Już myślałam, że dzień będzie spisany na straty, ale tutaj miła niespodzianka. Jak powiedziałam moim koreańskim znajomym, że dziś są moje imieniny (oczywiście najpierw musiałam im wytłumaczyć co to są imieniny) to wszyscy mi złożyli życzenia, a jedna koleżanka zaprosiła mnie potem na piwo do restauracji w Shibui. Nie posiadam się ze szczęścia, że trafiłam na takich świetnych znajomych! Ale czemu dowiaduję się o tym, że są tak świetni dopiero po miesiącu nauki? Dzisiaj sporo o tym gadałyśmy z Eun Joo [czyt. un dziu] i powiedziała mi, że ona zawsze chciała, żebyśmy razem gdzieś poszły po zajęciach, ale przez to, że ja zawsze trzymałam się z Toshiko nie chciała nam przeszkadzać. Na szczęście już sobie wytłumaczyłyśmy, że im więcej będziemy się wszyscy razem spotykać tym lepiej. Tak więc już pojawiły się plany wspólnego grillowania, wyjazdu gdzieś we wrześniu, pójścia gdzieś w yukatach, pójścia do Tokyo Tower itd. itp. Wygląda na to, że od tego tygodnia moje tokijskie życie nabierze rozpędu. A wiecie co jest w tym najlepsze? To, że cały czas używamy japońskiego i się nawzajem od siebie uczymy nowych rzeczy. Przed wyjazdem myślałam, że w Japonii będę chciała spotykać się tylko z Japończykami, bo co mnie tam obchodzą inne narodowości. Ale po tym jednym tygodniu, który wciąż jeszcze trwa, muszę powiedzieć, że z Koreańczykami dogaduję się o wiele lepiej niż z tubylcami. Zadziwiające.
A wracając do naszego wyjścia. Tak jak już pisałam wcześniej, w tym kraju jak się idzie na piwo to się jednocześnie je. I dzisiaj z okazji moich imienin Eun Joo zamówiła nam trzy rodzaje sashimi, sałatkę z owoców morza, jakieś warzywa i mięsko. Uczta! Tak sobie myślę, że w Polsce chyba najbardziej będzie mi brakowało sashimi, jeśli chodzi o japońskie potrawy...
A jak wracałyśmy do domu to na tych wielkich telewizorach w Shibui leciała reklama najnowszej płyty Yamapiego!! [One in a million rządzi po wsze czasy :P ]Jednak Shibuya nocą robi niesamowicie pozytywne wrażenie. Dzisiejszy dzień chyba wygrywa z fajerwerkami w Yokohamie i ląduje na szczycie mojej listy najbardziej udanych dni w Japonii.
Ciekawe co przyniesie jutro... Tak bardzo wyczekiwane przez wszystkich wyjście z grupą... musi być ciekawie!
widzisz koreańczycy też są fajni~~ XPPP
OdpowiedzUsuńfajnie ze rozmawiacie po japońsku ja nie wiem czy b~Ym tak potrafiła @.@ zawsze mam problem z mówieniem
ja od września będe mentorką dwóch koreanek ^^ mam nadzieje że trafią mi sie jakieś rozrywkowe dziewczny~ xD
A to istnieją nierozrywkowi Koreańczycy w ogóle? :P Ja póki co takich jeszcze nie poznałam.
OdpowiedzUsuńTeż zanim tu przyjechałam myślałam, że mam problem z mówieniem. ;) Ale od pierwszego dnia wszyscy mi tu powtarzają, że świetnie mówię po japońsku. Dziwność.