Dziś był bardzo zwykły dzień. Nic nie zwiedzałam, nigdzie nie spacerowałam, więc nie mam za wiele do napisania. Odniosłam tylko dwa małe sukcesy. Po pierwsze: udało mi się wybrać pieniądze z japońskiego bankomatu bez żadnych problemów. A po drugie udało mi się kupić bilet miesięczny ze zniżką dla studentów. Szkoda, że tylko na część mojej trasy do szkoły, ale lepsze to niż nic. Razem z biletem kupiłam kartę na którym jest on zakodowany i od dzisiaj nie muszę w kółko korzystać z automatów do sprzedaży biletów, tylko mogę doładowywać kartę raz na jakiś czas i przechodzić przez bramki biletowe po zbliżeniu karty. A najlepsze jest to, że mam aż 50% zniżki na bilecie miesięcznym, czyli jakieś 200 złotych. Od dzisiaj pieniądze nie będą znikać z mojego portfela w tempie shinkansenu. :D Właśnie sobie obliczyłam, że do tej pory dojazd do szkoły i z powrotem kosztował mnie 30 zł. Masakra.
Na zajęciach nie działo się nic a nic ciekawego. No może poza tym, że po zajęciach sensei kazał zostać mi i Toshiko w sali, bo chciał z nami porozmawiać. Trochę się wystraszyłyśmy, ale w końcu chodziło o ankietę, którą wypełniałyśmy w piątek. Było tam pytanie o wrażenia z zajęć i obydwie napisałyśmy, że uczniowie w naszej grupie nie wykazują chęci do nauki. Sensei myślał, że to jest dla nas jakiś duży problem i dlatego chciał z nami porozmawiać. Oczywiście mu wyjaśniłyśmy, że tylko napisałyśmy co myślimy o zajęciach, a nie że to w jakiś sposób nam przeszkadza w nauce. Kurczę, zawsze myślałam, że ankiety wypełnia się bo tak wypada, a nie, że ktoś je później faktycznie czyta i jeszcze przejmuje się tym co jest w nich napisane.
To tyle na dziś. Wracam do oglądania SMAPxSMAP. xP
(A jednak dzień nie był do końca taki zwykły – dziś po raz pierwszy od przyjazdu tutaj nie zrobiłam ani jednego zdjęcia!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz