Przed zajęciami po raz pierwszy w życiu wybrałam się do konbini, czyli z angielska convenience store, żeby sobie kupić coś małego na lunch. Sklep wyglądał dokładnie tak jak się spodziewałam. Wzdłuż jednej ściany były stojaki z czasopismami, poza tym różne zimne napoje, słodycze, gorące kubki itd. itp. Najciekawsza była półka z alkoholem, gdzie widziałam sławne sake w szklankach z wieczkiem. Zdjęcie poniżej (górna półka).
A teraz przejdźmy do zajęć. Pan Nishimura okazał się być typowym japońskim nauczycielem. Strasznie dużo gada, mało pyta, ale ogólnie robi dość przyjemne wrażenie. Taki miły grubasek. To co mi się w nim podoba to fakt, że pisze na tablicy bardzo dużo nowych słów. I je dokładnie wyjaśnia. Może trochę wolno będziemy iść z nim z materiałem, ale przynajmniej rozbudujemy sobie słownictwo. To była pierwsza połowa zajęć. Schody zaczynają się w drugiej połowie, po jest to czas na sakubun, czyli wypracowanie. Siedzimy przez dwie godziny w Sali i piszemy wypracowanie na dany temat. Najpierw na brudno, później musimy przepisać to na specjalny papier na czysto. Czuję się trochę jakbym wróciła do podstawówki.
A propos podstawówki to stwierdziłyśmy z Toshiko, że Japończycy są przeraźliwie dziecinni. Pani, która ma zajęcia z nami we wtorki i czwartki używa pieczątek z ocenami w kształcie kwiatków. Jest to słodkie, ale trochę nie na miejscu dla dorosłych uczniów. Aczkolwiek szkołę przebijają znaki drogowe, np. widziałam drogowskaz do najbliższego posterunku policji, na którym był narysowany jakiś piesek albo misio. Nie wiem komu policja się kojarzy ze zwierzątkami. Mi na pewno nie. A drogowskazy z kolei przebija telewizja. I telewizji już nic nie jest w stanie pokonać. W połowie programów o niczym mamy wątpliwą przyjemność słuchać piskliwego głosiku, którym u nas mówi się do dzieci poniżej trzeciego roku życia. I do tego jeszcze wszędzie wyskakujące animacje różnych zwierzątek i wielkie napisy we wszystkich kolorach tęczy. Nie wiem z czego to się bierze.
Wróćmy do zajęć. Dzisiaj mieliśmy do wyboru dwa tematy:
1. Opisz najstraszniejszy sen, jaki w życiu miałeś.
2. Gdyby istniało lekarstwo zapewniające nieśmiertelność, wypiłbyś je czy nie?
Ja oczywiście wybrałam temat nr 2, bo koszmary rzadko kiedy miewam, a jeszcze rzadziej jestem w stanie je zapamiętać. Trzeba było napisać pracę na mniej więcej 1,5 strony. Trochę sporo, ale jakoś mi się udało. Napisałam, że nie wypiłabym tego lekarstwa, bo wtedy nie mogłabym żyć z wszystkimi bliskimi mi osobami. Tak w skrócie. :) A Wy byście wypili. O kurczę, właśnie sobie zdałam sprawę, że przecież po polsku się lekarstw nie pije tylko je zażywa!! Muszę więcej trenować mój język ojczysty, bo niedługo zacznę mieć z nim poważne problemy. Na szczęście jutro znowu widzę się z Karoliną, więc będę miała okazję do pogadania po polsku. Umówiłyśmy się na karaoke. Będzie tam jeszcze Sayori. Japonka, którą poznałam dwa lata temu, kiedy przyjechała do Warszawy na wymianę. Ona też pewnie będzie chciała poćwiczyć jej język polski. Ciekawe czy dużo jeszcze pamięta. Hmm… moje pierwsze karaoke w Japonii… Ciekawe jak wyjdzie. Mam tyle piosenek, które uwielbiam, ale boję się, że żadnej z nich nie potrafię zaśpiewać jak należy. No nic, jutro się o tym przekonam.
Wieczorem miałam okazję obejrzeć w telewizji jeden z moich ulubionych japońskich programów – Music Station. Zrobiłam wrażenie na rodzinie, kiedy się okazało, że znam ponad połowę występujących artystów. Jak łatwo się domyślić po nazwie jest to program muzyczny. Co tydzień zapraszają 6 czy 7 wykonawców robią z nimi krótkie rozmowy i każdy śpiewa jakąś swoją popularną w danym momencie piosenkę. Tym razem gośćmi byli Arashi (^_^), Koda Kumi (piosenka Lolipop to jakaś totalna tragedia) , VAMPS, TUBE (ich akurat nie znam) i taka dziewczyna, której imienia nie pamiętam, ale jest teraz super popularna i pewnie za dwa miesiące nikt już nie będzie o niej pamiętał. Tutaj takich gwiazdeczek jest tutaj pełno. Dzisiaj pogadałam trochę o muzyce z mamą i Tomoko (starszą córką). Dowiedziałam się, że żeby pójść na koncert SMAP (goście którzy kompletnie nie potrafią śpiewać, ale są tutaj ubóstwiani) trzeba po pierwsze być w fanklubie, a po drugie trzeba wygrać w loterii. Nie można po prostu od razu kupić sobie biletu. Chore. Zważywszy na to, że ich koncerty są w ogromnych salach i tysiące ludzi na nie mogą przyjść i przychodzą. Ja chyba jednak wolałabym zobaczyć koncert Arashi.
A jak już mowa o Arashi to napiszę coś o japońskich reklamach. Po pierwsze reklamuje się tu kompletnie wszystko. Od telefonów przez miliony środków czystości, 500 rodzajów wody, płyty CD, yukaty po ubezpieczenia na raka. A jaki ma to związek z Arashi? Taki, że Arashi i Kimura Takuya pojawiają się w reklamach najczęściej. Zarówno w telewizji jak i na plakatach. Ogólnie w tym kraju jak jesteś aktorem to z automatu występujesz w reklamach. Dzięki mojej szerokiej znajomości japońskich dram, w prawie każdej japońskiej reklamie trafiam na jakąś znajomą twarz. Jest to dla mnie ciekawe, bo w Polsce niewielu aktorów decyduje się na „sprzedanie się” jakiejś marce. Tutaj Kimura na automacie z napojami:
Kimura na dobranoc. ^.^ U mnie północ już jest, ale jak wszystko pójdzie po mojej myśli to wrzucę tego posta jutro wieczorem. Nie wiem nawet czy komentujecie moje wypociny. Ale jutro się przekonam!
Tym razem się za bardzo rozpisałam, więc nie wspomniałam jeszcze o rzeczach, o które mnie prosiliście. Obiecuję poprawę wkrótce!!
Jak było na karaoke? I co u Sayo słychać? ;)
OdpowiedzUsuńU Sayo wszystko dobrze. Wciaz szczesliwie zakochana. :) Bardzo sympatyczny ten jej Chinczyk. ;) A o karaoke bedzie w nastepnym poscie.
OdpowiedzUsuńwowo nee san raj dla ciebie kimutaku gdzie nie spojrzysz hehehehehe xD a szynek nie widziałaś? xD chociaż jednej?xD gdziekolwiek? xD ok już przestaje xPPPP
OdpowiedzUsuńSzynek brak! Japonia przygotowala sie na moj przyjazd. :P Kimura i Arashi sa wszedzie! Ale nie tylko oni oczywiscie. Oguri reklamuje whisky, wiec tez mozna go zobaczyc w wielu miejscach. I chyba jakas nowa drama z nim rusza w tym tygodniu. Swoja droga, slaba ta jego nowa fryzura... I Haruma reklamuje jakis bank. Ogolnie kazdy cos reklamuje. :)
OdpowiedzUsuńOguri został reżyserem! (Wciaż jestem w szoku) XD brak szynek cholera to przez to ze skońćzyli swoje promocje już, kurcze.Junsu nawet wisiał w shibuyi! XD widziałam foty lol xD ale wiesz jak gdzies jakas przyuważysz to shyashin kudasai <3 xDD
OdpowiedzUsuńSpoko. ;)
OdpowiedzUsuń